czwartek, 12 czerwca 2014

Libster Blog Awards

Więc zostałam nominowana do Libster Blog Awards (nie wiem jakim cudem, ale dziękuję) <3

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Nominację dostałam od: Dona Naty
Pytania od Dominiki:
1. Jak masz na imię?
2. Masz jakieś zwierzę?
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
4. Shippujesz kogoś?
5. Jak spędzasz weekendy?
6. Kim chciałabyś być w przyszłości?
7. Jaki jest Twój ulubiony film?
8. Jak skończył się dla ciebie ten rok szkolny?
9. Opisz swój wymarzony pokój...
10. Dlaczego piszesz?
11. Co robisz żeby się od stresować?

Moje odpowiedzi:
1.Helena
2.Mam 2 psy ;)
3.Lubię śpiewać, grać w siatkówkę, oglądać telewizję, słuchać muzyki..
4.Shippuję Zerrie :)
5.Chodzę na mecze, spotykam się z przyjaciółmi, robię nocki z przyjaciółką...
6.Chciałabym śpiewać w zespole, ale to raczej się nie uda, więc jak na razie mam plan zostać kucharką.
7.LOL, This is us, Titanic, 21 jump street, Oszukać przeznaczenie
8.Nie za dobrze, ale bez zagrożeń.
9.Szafki z flagami UK i pełno plakatów na ścianie :P
10.Lubię czytać, więc postanowiłam rozwinąć wyobraźnię i zacząć przelewać myśli na "papier".
11.Maluję, słucham muzyki, tańczę.

Nominuję:
1. Nominacja dla: BornToFame_
2. Nominacja dla: Julie White
3. Nominacja dla: Paulina Kaźmierczak
4. Nominacja dla: Agnieszka Greta
5. Nominacja dla: Dominika Kazimierczak
6. Nominacja dla: Natalia Styles
7. Nominacja dla: Dominka Barczuk
8. Nominacja dla: ♥Hazzowa 69 ♥

Pytania dla was:

1. Jak masz na imię?
2. Co byś zrobiła gdyby okazało się, że wygrałaś bilet na koncert 1d?
3. Jaki masz znak zodiaku?
4. Ulubiona aktorka?
5. Do jakich fandomów należysz?
6. Ulubiona piosenka?
7. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
8. Gdzie chciałabyś zamieszkać?
9. Masz rodzeństwo?
10. Ile masz lat?
11. Skąd pomysł na bloga?

Wiadomość dla wszystkich: jutro nowy rozdział :)

czwartek, 5 czerwca 2014

3

Po filmie Jessy położyła się na kanapie i powiedziała, że idzie spać. Nie mogłem jej na to pozwolić. Powiedziałem, że dzisiaj ona śpi u mnie w sypialni, a ja będę spał na kanapie. Nie chciała się zgodzić, ale zagroziłem jej. Nie trzeba było długo czekać, aż  pomarszowała do mojego pokoju i położyła się na łóżku. Wszedłem by sprawdzić czy czegoś nie potrzebuje.
-Zostań ze mną. -zatrzepotała swymi długi rzęsami. Nie mogłem się jej oprzeć, ale bałem się, że jeśli z nią zostanę mogę zrobić coś czego będę potem żałował.
-No dobrze, ale śpię na podłodze.
-Jak chcesz. -wyraz twarzy ma obojętny, ale wiem, że zależało jej na zbliżeniu się do mnie.
Położyłem się na podłodze i rozmyślałem nad dziewczyną śpiącą w moim łóżku. Słowa Zayn'a wciąż chodziły mi po głowie 'musimy ją zabić', 'widziała jak zastrzeliliśmy tego dupka', 'wyda nas policji'. Może i ma rację , ale postaram się wszystko jej wytłumaczyć. Nie mam zamiaru jej zabijać. Jest zbyt piękna by zginąć. Tak bardzo jej pragnę. Nie mogę ułożyć niczego. Żadnego planu. Nic. Moja głowa była pełna myśli, ale nie miałem w niej miejsca na obmyślenia czegoś co może uratować Jessy. Usłyszałem jej delikatny głosik i podszedłem do łóżka, na którym spała moja księżniczka. Śpi. To znaczy, że mówi przez sen. Zawsze mnie to śmieszyło. Pamiętam, gdy mieszkałem z chłopakami i dzieliłem pokój z Harry'm. Mówił straszne głupoty i często musiałem wyjść z pokoju by nie obudzić go moim śmiechem. Tym razem niepokoiłem się. Jessy nie mówiła głupot. Mówiła straszne rzeczy, przez które czułem się okropnie.
- Nie chcę tu być. Czemu mnie porwałeś? Proszę wypuść mnie i nie rób mi krzywdy.
Nagle zaczęła płakać przez sen. To było okropne. Nie mogłem na to patrzeć.
-Jessy obudź się! -zacząłem ją trząść by się wybudziła z tego koszmaru. Niestety ten koszmar to jej życie i wszystko to nasza wina.

Oczami Jessy


Obudziłam się z przerażeniem w oczach, gdy ujrzałam jak Niall mną trzęsie. Czy z nim wszystko w porządku? Przestał, gdy spojrzałam na niego ze strachem. Zauważyłam, że mam łzy na policzkach. Czy ja płakałam? Przypomniałam sobie mój sen. Ja, Zayn, Niall i ciemna uliczka.

-Co się stało? -zapytałam.
-Mówiłaś, em krzyczałaś przez sen i zaczęłaś płakać. Musiałem cie obudzić. Przepraszam. -dodał po cichu. Może nie chciał bym usłyszała, ale usłyszałam i trochę się uspokoiłam. Chłopak zaproponował mi herbatę i poszedł do kuchni. Postanowiłam sprawdzić w międzyczasie swój telefon, o którym kompletnie zapomniałam. Był już prawie na wyczerpaniu, ale zdążyłam przeczytać wiadomości zostawione mi jakiś czas temu. Jestem tu już ymm. Może dwa dni, a moja skrzynka była zapchana ponad dwudziestoma wiadomościami od przyjaciół. Brzmiały one głównie 'gdzie jesteś?', 'co się z tobą stało?', 'wszystko w porządku?'. Nie miałam czasu by na nie odpisać, bo właśnie rozładował mi się telefon. Zapytam Niall'a czy ma może ładowarkę. Jak na zawołanie przyszedł z dwoma kubkami ciepłego napoju, z którego unosiła się para.
-Herbata malinowa dla pani. -zażartował i postawił mi ją na stoliku nocnym tuż obok łóżka.
-Ależ bardzo dziękuję. -postanowiłam ciągnąć żart dalej i uniosłam napar do ust. Był nadal gorący, więc postanowiłam ochłodzić go moim zimnym oddechem. Była bardzo dobra. Uwielbiam herbatę malinową, tak z pewnością to mój nowy ulubiony smak.
-Mogę wiedzieć co ci się śniło? -zapytał, ale nie chciałam mu mówić. Obwiniałby się. Widzę, że się o mnie martwi. Stara się. To miłe z jego strony, ale z jednej strony chcę by mnie wypuścił. Nie mam ochoty już tego ukrywać. Powiem mu jak źle jest mi z powodu mojego porwania. Czuję się strasznie. Nikt nie wie gdzie jestem i w dodatku telefon mi się rozładował.
-Kiedy mnie wypuścisz? -rozpłakałam się. Nie obchodzi mnie jak bardzo Niall był teraz zły. Widziałam, że jego mina drastycznie się zmieniła na słowa wypowiadane z moich ust. Zakryłam twarz dłońmi i pozwoliłam łzami spływać po moich policzkach. Usłyszałam tylko jak coś się tłucze i zerknęłam na podłogę. Zauważyłam kawałki szkła. Rozbił lampę. Mogłam nic nie mówić. Gdy otworzyłam oczy nie zobaczyłam go. Poszedł. Może ochłonąć. Nie chciałam go tak zdenerwować. Chcę się stąd tylko wydostać. Nie mam zamiaru spędzić tu całego życia i chcę by był tego świadomy. Wiem, że może mi coś zrobić, ale niech zrobi. Będę silna mimo wszystko. Teraz trzeba się pozbierać. Wyszłam do łazienki, uważając by nie nadepnąć na kawałki szkła. Obmyłam twarz i poszłam go poszukać. Niechcąco stąpnęłam na szkło. Z mojego palca zaczęła sączyć się czerwona, gęsta ciecz. Niall musiał to usłyszeć, bo szybko znalazł się przy mnie. Był wyraźnie zaniepokojony. Wyciągnął spod łóżka apteczkę i zaczął dezynfekować ranę na mojej stopie. Zasyczałam cicho, gdyż rana zaczęła mnie potwornie szczypać. Chłopak nie przejął się tylko kontynuował bandażowanie mojego palca.
-I po wszystkim. -powiedział sam do siebie, ale mogłam go usłyszeć.
-Dziękuję. -szepnęłam, spuszczając głowę. Jestem zdezorientowana. Myślałam, że pozwoli mi się wykrwawić. Jednak Niall miał w sobie odrobinę człowieka. Był w nim instynkt mordercy, dlatego tak bardzo nie chciałam go denerwować.
-To nic. -uśmiechnął się delikatnie i podszedł do mnie. -Ale nie rób już tak więcej. -przygryzł kawałek mojego ucha i zostawił pod nim mały ślad. Zaczął ssać moją skórę i całować. Nie wiem jak się zachować. Robi ze mną co chce, a ja mu na to pozwalam. Po chwili oderwał się od mojej szyi, ale na krótko. Popatrzył mi w oczy, jakby czekał na moją zgodę. Pozwoliłam mu i przybliżyłam moje usta bliżej jego. Musnął je delikatnie, ale oderwał się. Zeskanował mnie od głowy do stóp, przygryzł delikatnie dolną wargę i wyszedł z pokoju. Co się właśnie wydarzyło? To było bardziej niż dziwne. Najpierw miał napad gniewu, później opatrzył moją ranę, a przed chwilą mnie pocałował i poszedł. Coś mi tu nie pasuje. Usiadłam na łóżku i zastanawiałam się co teraz zrobić. Poszłam do kuchni po zmiotkę by sprzątnąć bałagan jaki Niall zrobił rozbijając lampę.
Gdy posprzątałam postanowiłam go poszukać. Nigdzie go nie było. Przecież nie mógłby mnie zostawić samej. To wbrew jego naturze. Myślałam, że mi nie ufa i zdaje sobie sprawę z tego, że gdy go nie będzie, będę miała ułatwioną ucieczkę stąd. Jeszcze raz upewniłam się, że dom jest pusty i poszłam szukać otwartych drzwi, okien, czegokolwiek, czym mogłabym uciec. Zauważyłam uchylone okno w kuchni, więc powoli wspięłam się na blat i wyskoczyłam przez okno. Wybiegłam z posesji Niall'a. Biegłam ile sił w nogach. Minęłam parę uliczek, ale nie miałam pojęcia, gdzie jestem. Zwolniłam. Było tu tak cicho. Ciekawe jaki jest dzień tygodnia. Już nawet nie wiem ile jestem poza domem. Czuję się samotna, opuszczona i zaniedbana. Usłyszałam zbliżający się warkot motocyklu. Odwróciłam się i zobaczyłam na nim dwóch mężczyzn. Jeden znany mi już Zayn. Drugi był niesamowicie przystojny, ale nie tak jak Niall. Miał mocno niebieskie oczy i szatynowe włosy postawione w dziwny sposób na żelu. Ubrani byli w skórzane czarne kurtki i rurki tego samego koloru. Wyglądali niesamowicie, ale wiem, że nie mieli wobec mnie dobrych intencji. Stanęłam do nich tyłem, miałam nadzieję, że mnie nie zauważyli, ale jak mogli mnie minąć, byłam tam sama. Zatrzymali się przy mnie i jeden z nich, którego imienia nie znałam wstał i zaczął do mnie iść. Zrezygnowałam z ucieczki, ponieważ uważam, że uciekanie przed kimś na motocyklu jest prawie nie możliwe.
-Jesteś Jessy? -pokiwałam twierdząco głową na co ten ścisnął moje przedramię. -Mamy ją. -na te słowa zaczęłam się trząść ze strachu.
-Co chcecie mi zrobić? -zapytałam ze łzami w oczach.
Szatyn pochylił się i szepnął mi do ucha -My kochanie nic ci nie zrobimy. Bardziej obawiałbym się Niall'a.
Co do cholery? Myślałam, że Niall to ten delikatny, mój wybawiciel, niestety zamieniał się on z każdą chwilą w mojego oprawę. Usadowili mnie na pojeździe na miejscu pasażera i Zayn zawiózł mnie pod dom, w którym spędziłam ostatnie dwa dni. Tam czekał już na mnie Niall. Miał papierosa między zębami i wyglądał przerażająco. Jak nie on. Czy to już koniec?

czytasz=komentujesz ;)


Jak wam się na razie podoba? Piszcie swoje recenzje, jestem bardzo ciekawa ;) Jeśli chcecie być informowanie piszcie swoje twittery. 2 komentarze następny rozdział.

Zapraszam też do czytania mojego drugiego ff unearthly

sobota, 24 maja 2014

2

Niall zaczął się niebezpiecznie do mnie zbliżać, przez co moje serce zaczęło bić szybciej. Co się teraz stanie? Kazał mi wstać i podejść do drzwi. Zrobiłam jak kazał, a on przycisnął mnie do ściany, tak bardzo, że ledwo łapałam oddech. Nie wiedziałam co robić, więc postanowiłam stać i zdać się na niego.
-Zrób to! -krzyknęłam.
Nie mogłam tego wytrzymać, niech zrobi ze mną co chce i mnie wypuści. Myślałam, że jest inny, że mnie uratuje, ale on jest taki jak wszyscy. Gdy zdałam sobie sprawę z tego, co właśnie powiedziałam wybuchnęłam płaczem i opadłam na podłogę. Nie mam siły by się wyrywać i tak ma nade mną kontrolę.
-Co mam zrobić? -zdziwił się i nieco oddalił ode mnie.
Jak to co? On jest głupi czy może ja? Myślałam, że mnie wykorzysta, a on nie wie o co chodzi. Już nic nie rozumiem. Ale muszę przyznać, że to trochę polepszyło mi humor.
-Jak to co? Myślałam, że mnie zgwałcisz. -powiedziałam zdezorientowana z łzami w oczach.
Chłopak zaczął się śmiać i pomógł mi wstać. Posadził mnie na kanapie i przytulił bym się uspokoiła.
-Nie chcę zrobić czegoś, po czym byś mnie znielubiła. Chociaż bardzo mnie kręcisz i mam ochotę przelecieć cię tutaj na tej sofie lub na tym stole.
Po jego słowach i ja zaczęłam się śmiać. Delikatnie uderzyłam go w ramię za jego myśli. Powinnam się bać, ale tak nie jest. Jestem mu wdzięczna, że chce bym go polubiła. Może nawet mnie stąd wyciągnie.
Udał się do kuchni i zrobił mi oraz sobie herbatę. Gdy podał mi kubek z gorącym napojem podziękowałam i zatopiłam w nim swoje usta. Trunek był jeszcze za gorący, więc cicho syknęłam i odłożyłam naczynie na stolik.
-Jesteś inny niż oni, prawda? -nie wiem co mnie napadło, że się o to zapytałam. Na szczęście zareagował spokojnie.
-Niezbyt, chyba że chodzi o tatuaże i traktowanie kobiet. -potarł się za kark. Zwykły gest, ale w jego wykonaniu wyglądało to bardzo seksownie. Delikatnie przygryzłam wargę.
-Przepraszam, gdzie jest łazienka? -zmieniłam temat, widząc jego zakłopotanie. Chłopak zaprowadził mnie i powiedział, że gdybym czegoś potrzebowała to jest za drzwiami. Na prawdę? Będzie na mnie czekał za drzwiami? Nie jestem przecież pięcioletnim dzieckiem, które może wpaść do toalety, ale skoro on tak powiedział. Nie mam zamiaru się z nim kłócić. Nadal jest mordercą, a takim nie można ufać. Zrobiłam co musiałam i wyszłam z pomieszczenia. Ku mojemu zdziwieniu Niall'a nie było. Postanowiłam obadać sprawę, co, gdzie, jak. Najpierw zerknęłam do salonu i kuchni. Nic. Nikogo tam nie było. Później zauważyłam, że obok łazienki znajdowały się schody. Wspięłam się po nich i zauważyłam trzy pokoje. Do jednych z nich drzwi były otwarte. Powoli podeszłam do nich i zobaczyłam blondyna stojącego przy oknie, rozmawiającego przez telefon. Był zdenerwowany. Usłyszałam tylko kawałek rozmowy.
Jest u mnie, jesteśmy sami. Jak na razie sobie radzę. Ona nie jest problemem, ty nim jesteś. Jak się kurwa nie zamkniesz to obiecuję, że cię rozpierdole!
Na te słowa przestraszyłam się i szybko zbiegłam na dół do salonu jakby nigdy nic się nie stało. Czekałam jakąś chwilę dopijając resztę herbaty malinowej, aż usłyszałam jak Niall się zbliża. Odstawiłam kubek na jego miejsce i odwróciłam głowę. Zobaczyłam go. Był czerwony ze złości, ale gdy mnie zauważył grymas zszedł z jego twarzy.
-Przepraszam, że tak długo czekałaś.
-Nic nie szkodzi.
-Chcesz może... ym wziąć prysznic?
-Z chęcią. Tylko nie mam nic do przebrania. -powiedziałam zakłopotana.
-To nie problem. Chodź za mną.
Zaprowadził mnie pokoju, który już widziałam. W tym pokoju rozmawiał przez telefon i mało co mnie nie zauważył. Weszłam z nim do środka, czekając na jego ruch. Podszedł do komody i wyciągnął z niej koszulkę i parę bokserek. Wzięłam ubrania do ręki i udałam się do łazienki. Tym razem do łazienki znajdującej się w jego pokoju. Była dużo większa niż ta obok salonu. Najbardziej zaskoczyła mnie ogromna wanna, pewnie jakuzzi na środku pomieszczenia. Ja jednak postanowiłam skorzystać z prysznica. Nie chcę się tutaj zadomawiać, chociaż widać, że w dom jest włożone dużo pieniędzy i jest bardzo przytulny. Zażywam ciepłej wody, po czym wycieram się do ręcznika pozostawianego na szafce. Usłyszałam pukanie do drzwi i spanikowałam. Szybko owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Stał w nich Niall.
-Jeśli chcesz możesz upuścić ten ręcznik. -co do cholery? -Znaczy.. potrzebujesz czegoś?
-Ymm nie dziękuję. -zamknęłam drzwi, a moje policzki oblał rumieniec. Przebrałam się w koszulkę sięgającą mi do połowy ud, która wyglądała na mnie jak sukienka i już miałam wychodzić, gdy usłyszałam jak Niall z kimś rozmawia. Tym razem to była żywa osoba, na dodatek jest ona w pokoju obok. Co teraz? Myśl Jessy. Dobra po prostu wyjdę i pójdę do kuchni. To chyba nikt ważny. Gdy otworzyłam, moim oczom ukazał znany widok. Pamiętam te kędzierzawe włosy. On był tam wtedy, w ciemnej uliczce. Dwie pary oczu zaczęły się na mnie gapić. Czuję się dziwnie.
-Niall czy to..
-To jest ymm - szybko przerwał chłopakowi o kasztanowych włosach.
-Jessy -odezwałam się, przypominając sobie, że nawet się mu nie przedstawiłam. No, ale po cholerę przedstawiać się mordercy?
-To ciebie chcieliśmy zabić? -zaśmiał się po czym dodał. -Dobrze, że Niall nam przerwał, bo szkoda by było takiej ślicznotki. -zaczął się do mnie zbliżać, a ja nie wiedząc co robić odsunęłam się bliżej Niall'a.
-Pójdę zrobić kolację. -odbija mi, ledwo ich znam, a chcę im zrobić kolację. Ale zawsze to jakiś pretekst by być od nich jak najdalej.
-Dobrze idź.

Oczami Niall'a

-Kurwa stary co ci odwala? Chcesz ją przestraszyć?
-Nie, ale muszę powiedzieć, że chętnie bym się z nią zabawił. -chyba go pojebało. Ona jest moja i nikomu nie pozwolę jej dotknąć.
-Jeszcze jedno takie słowo Styles, a wyjdziesz stąd z podbitym okiem.
-Uh stary wyluzuj, żartowałem tylko.
Rozwścieczony wybiegłem z pokoju i udałem się do kuchni, gdzie Jessy robiła kolację. Zatrzymałem się w progu. Wyglądała tak seksownie w moich ubraniach. Gdyby tylko wiedziała jaka piękna jest i jak bardzo jej pragnę. Mógłbym z nią robić tyle rzeczy. Odwróciła się w moją stronę. Przez chwilę dosłownie się na mnie gapiła, a potem zaczęła się śmiać. O co jej chodzi? Spojrzałem na swoje spodnie i zauważyłem kształtujący się w moich bokserkach namiot. O kurwa. Zalałem się czerwienią.
-Co dobrego robisz? -co ona ze mną wyprawia. Jeszcze żadna laska nie była w stanie mnie podniecić samym patrzeniem się na mnie, ale w niej było coś wyjątkowego.
-Zrobiłam sałatkę z kurczakiem, mam nadzieję, że lubicie. -spuściła głowę na dół widząc moje zakłopotanie.
-Pójdę sprawdzić czy Harry ma zamiar zjeść z nami. 
Zauważyłem jak schodzi ze schodów, więc go zawołałem.
-Będziesz z nami jeść?
-Sory stary, ale muszę już spadać. Czeka na mnie kolejna dziwka, więc rozumiesz. - powiedział to wystarczająco głośno by Jessy mogła usłyszeć, za co go nienawidzę. Ma szczęście, że już wychodzi.
Harry był typem seksoholika. Co wieczór miał inną pannę w łóżku. Nie miałem nic do niego w tej sprawie. Był w końcu facetem, ma swoje potrzeby i nie zamierzam się do nich mieszać, niech robi co chcę byle nie mieszał do tego mnie lub Jessy. Jeśli chociaż by ją dotknął, zabije go. Ona tak bardzo mnie kręciła. Ale nie mam zamiaru jej wykorzystać. Chcę by mnie polubiła i zakochała się we mnie. Potem wszytko będzie łatwiejsze. 
Zamknąłem za Harry'm drzwi frontowe i poszedłem do kuchni, gdzie był już przygotowany posiłek dla naszej pary.
-A gdzie twój kolega? -zapytała, ale dobrze wiem, że słyszała naszą rozmowę.
-Musiał już iść. -powiedziałem najobojętniej jak potrafiłem i zacząłem konsumować posiłek.
Co chwila zerkałem na Jessy. Wygląda tak pięknie. Nawet, gdy je kurczaka. Jest taka słodka. Po posiłku kazałem jej wybrać jakiś film na ten wieczór, mówiąc jej, że jestem fanem horrorów na co się ucieszyła i powiedziała, że też lubi je oglądać. Włożyłem talerze do zmywarki i poszedłem się przebrać w wygodne dresy. Zszedłem na dół i zobaczyłem jak siedzi na sofie, podjadając popcorn.
-To co oglądamy?
-Wybrałam Sinister. -świetny wybór, bardzo lubię ten film. Ucieszyłem się usiadłem obok niej obejmując ją ramieniem. Nie odsunęła się na co jeszcze bardziej się uśmiechnąłem. Podczas sceny rozgrywającej się w piwnicy przytuliła się do mnie bardziej. O to mi chodziło. Dlatego właśnie tak bardzo lubię oglądać horrory z dziewczynami.


czytasz=komentujesz :)

Jeśli chcecie możecie być informowani o nowych rozdziałach Informowani :D
I zapraszam do czytania mojego drugiego fanfiction o Harry'm klik ;*

wtorek, 20 maja 2014

1

Ulice Londynu były opustoszałe. Słychać jedynie było pojedyncze samochody, które spieszyły się nie wiadomo dokąd. Ludzie byli w swoich domach i szykowali się do spania. Byli szczęśliwi, niektórzy smutni, ale bezpieczni. Niestety ja nie mam takiego szczęścia. Siedzę schowana za śmietnikiem, czekając na zbawienie, które i tak pewnie nie nadejdzie. Tak na prawdę czekam na śmierć, chociaż nie jestem na nią gotowa. Nie umiem przestać płakać. Już po mnie. Słyszę zbliżające się do mnie kroki. Ostatni raz odmawiam modlitwę. To i tak nic nie da.
-Kogo my tu mamy? -powiedział wścibsko mulat.
Szybko się skuliłam mając nadzieję, że to coś pomoże. Niestety zanim się spostrzegłam, złapał mnie za ramiona i wisiałam w powietrzu. Otrzymałam od niego parę ciosów w brzuch.
-Było trzeba podglądać? Masz na co zasłużyłaś.
Po tych słowach miałam łzy w oczach. Gdyby nie moja ciekawość, byłabym w domu, pewnie pod prysznicem, rozmyślając nad jutrzejszym dniem.
-Zostaw ją, -odezwał się blondyn.
Był inny niż oni. Co prawda nadal jest mordercą, ale czuję, że jest w nim coś pozytywnego. Myślę, że nie chce mojej śmierci. Może najpierw się ze mną zabawi, jak każdy z tych zimnokrwistych potworów.
-Coś ty kurwa powiedział? -mulat pchnął mnie na ścianę, a parę sekund później byłam już na zimnym betonie.
-Ja się nią zajmę. -mój dotychczasowy wybawca, okazał się być moim wrogiem. Dlaczego każdy tutaj chce mnie zabić?
Mulat był odziany w czarną, skórzaną kurtkę, tego samego koloru rurki i vansy w kratę. Był wyższy od blondyna, ale niższy niż pozostali. Ma ciemne włosy, postawione na żelu i jak na kryminalistę dobrze pachnie i jest zadbany, pomimo krótkiego zarostu, który dodawał mu uroku i tajemniczości. Za to blondyn był inny. Ubrany był w szarą bluzę, jeansowe rurki i czarne conversy. Włosy opadały na jego czoło i były nieco poszarpane, jak po bójce. Jest z nich wszystkich najmniejszy, co wcale nie znaczy, że najsłabszy. Zauważyłam również wysoką postać, o kasztanowych, kręconych włosach. Były postawione na żelu, co wyglądało bardzo seksownie i zadziornie. Jego szmaragdowe oczy dostrzegłam nawet w tym półmroku. Był bardzo przystojny, jak z resztą pozostali. Niestety byli mordercami i chcieli zabić mnie. Było ich w sumie pięciu, ale dwóch z nich siedziało w kompletnej ciemności, przez co prawie ich nie widziałam.
-Dobra Niall rób co chcesz. 
Więc mój oprawca to Niall. Przynajmniej wiem jak się nazywa. Podszedł do mnie i przykucnął. Delikatnie pogładził mój policzek i pomógł mi wstać. Zauważyłam, że pomimo jego niskiego wzrostu jest dużo ode mnie wyższy. Coś mi tu nie gra. Dlaczego był dla mnie taki delikatny? Zaprowadził mnie do ich furgonetki i posadził koło siebie. W środku pojazdu pachniało męskimi perfumami i dymem papierosowym. Nie umiałam się skupić, bo blondyn ciągle się na mnie patrzył. Jest bardzo uroczy, ale wiem, że ma wobec mnie złe zamiary. Wiem to i właśnie dlatego się go tak boje.
Trzyma mnie w objęciu i uspokaja, ale ja nadal nie umiem się opanować. To co właśnie się stało nie umiało mi wyjść z głowy. Przecież jeszcze przed chwilą ktoś chciał mnie zabić, teraz w sumie nie jest inaczej, ale czuję się bezpieczniej. Dojeżdżamy do wielkiego hmm, ogromnego domu. Jest cały z cegły, ale pomimo to wygląda na zadbany. Ogród, który go otacza jest bajkowy. Kto by się spodziewał, że mordercy mieszkają tak dobrze. Brama otwiera się na pilot i właśnie wjeżdżamy do garażu, po brukowanym podjeździe. Wysiadamy a Niall podaje mi rękę, bym mogła wyjść z pojazdu.
-Jesteśmy na miejscu. -powiedział blondyn z lekkim rumieńcem na polikach,
Zaprowadził mnie do drzwi frontowych po czym kazał mi wejść i iść do salonu. Mam złe przeczucia. Może nie powinnam mieć nadziei na przeżycie?

Czytasz=komentujesz

Mamy za sobą pierwszy rozdział i myślę, że wam się spodobał. Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nie miałam czasu go skończyć. Jeśli chcecie być informowani piszcie w komentarzu swoje twittery ;)

czwartek, 15 maja 2014

Prolog

Późna jesień. Być może dochodzi godzina dwudziesta trzecia. Weszłam do ciemnej uliczki. Nigdy już nie wracam sama do domu z imprezy. Jest tak ciemno. Usłyszałam czyjeś głosy. Postanawiam to sprawdzić. Skradam się najciszej jak potrafię blisko ściany i zauważam sześć wysokich sylwetek, pewnie mężczyzn. Jeden klęczy, a drugi przystawia mu broń do skroni. Mimowolnie jęknęłam i oni to usłyszeli. Zaczęłam szybko biec, ale było za późno, za późno by im uciec. Usłyszałam strzał, po czym krzyki. Schowałam się do ciemnej uliczki. Prawie nie zauważalnej w nocy. Oby mnie nie zobaczyli. Byłam najciszej jak umiałam. Szukali mnie. Przecież byłam świadkiem morderstwa. Nie chciałam, żeby mnie znaleźli. Przeczuwałam, że coś mi zrobią. Słyszałam czyjeś kroki i podejrzewałam, że to mogli być oni. Zatrzymali się przed moim miejscem ukrycia. Byli cicho. Co mam teraz zrobić? Oni mnie zabiją. Słyszałam ich rozmowę.
-Ta zdzira musi tu gdzieś być.
-Nie mogła uciec daleko.
Przestraszyłam się, a alkohol buzował jeszcze w moich żyłach i pogorszył całą sytuację. Zaczęłam płakać.
-Ej słyszycie to?
-To pewnie ta dziwka.
Widziałam jak ich cienie się zbliżały, co oznaczało jedno. Mój koniec.

czytasz = komentujesz ;)

Zapraszam serdecznie do czytania tego bloga i polecania go znajomym. Do napisania ;)

Pismo